wtorek, 11 listopada 2025

NO TO ŚWIĘTUJEMY!

 Przespacerowałam się dzisiaj rano obok ruin po domach Głupiej Stasi i Ciotki Cichej. Podejrzewam, że niewiele osób już pamięta, co je spotkało, kiedy chłopcy wojowali.


 
Podnosiła się z bruku
z klepiska
z asfaltu
nie zdążyła jeszcze wytrzeć z ud
krwi i spermy
a już nadchodziła nowa armia
z jeszcze nowszym bogiem na chorągwi.
Wypluwała z ust
słomę zęby modlitwę
od ruskich szwabów od hutu
od muzułmanów chrześcijanin od serbów
od naszych chłopców z lasu
(którym należało się bardziej)
uchroń nas.
Przeżyła bo sąsiadki uciekały szybciej
więc się zajęli strzelaniem do nich
jak do kaczek.
Wydłubywała spod gnoju,
z grochowin
spod ziemi
pochowane dzieci
i ostatnie cielę
nie wiadomo co ratować najpierw
gdy trza
pościel
ściągnąć ze sznura
trzynastoletnią córkę
zagonić
do chałupy
kury zdziczałe po sadach
wrzucić do gara
ostatnie podgniłe kartofle
zupę nastawić
pierzynę wietrzyć
medale pucować
dla męża
który gwałcił
gdzie indziej.
*
"Nie było", akwarela. Część cyklu wizualno-poetyckiego o wykluczeniu kobiet z historii. Ten akurat obraz jest wraz z wierszem protestem przeciwko nieuznawaniu gwałtu jako strategii wojennej stosowanej zawsze i wszędzie.

Ewa Henry-Dawson

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz