P.S. Łóżko gratis!!!
Jasna Sukienka
poniedziałek, 2 lutego 2026
niedziela, 18 stycznia 2026
wtorek, 11 listopada 2025
NO TO ŚWIĘTUJEMY!
Przespacerowałam się dzisiaj rano obok ruin po domach Głupiej Stasi i Ciotki Cichej. Podejrzewam, że niewiele osób już pamięta, co je spotkało, kiedy chłopcy wojowali.
Podnosiła się z bruku
z klepiska
z asfaltu
nie zdążyła jeszcze wytrzeć z ud
krwi i spermy
a już nadchodziła nowa armia
z jeszcze nowszym bogiem na chorągwi.
Wypluwała z ust
słomę zęby modlitwę
od ruskich szwabów od hutu
od muzułmanów chrześcijanin od serbów
od naszych chłopców z lasu
(którym należało się bardziej)
uchroń nas.
Przeżyła bo sąsiadki uciekały szybciej
więc się zajęli strzelaniem do nich
jak do kaczek.
Wydłubywała spod gnoju,
z grochowin
spod ziemi
pochowane dzieci
i ostatnie cielę
nie wiadomo co ratować najpierw
gdy trza
pościel
ściągnąć ze sznura
trzynastoletnią córkę
zagonić
do chałupy
kury zdziczałe po sadach
wrzucić do gara
ostatnie podgniłe kartofle
zupę nastawić
pierzynę wietrzyć
medale pucować
dla męża
który gwałcił
gdzie indziej.
*
"Nie było", akwarela. Część cyklu wizualno-poetyckiego o wykluczeniu kobiet z historii. Ten akurat obraz jest wraz z wierszem protestem przeciwko nieuznawaniu gwałtu jako strategii wojennej stosowanej zawsze i wszędzie.
Ewa Henry-Dawson
piątek, 31 października 2025
wtorek, 28 października 2025
Z CYKLU: NIEDOBUDZENI. TERLIKOWSKI
Obserwuję (niezbyt szczegółowo) ewolucję poglądów na kościół Tomasza Terlikowskiego i nawet do pewnego stopnia ją cenię. Niektórzy moi znajomi z Fb wierzą w jego całkowite przebudzenie. Ja w to nie wierzę. Uważam, że nawet najmocniejszy intelekt nie ma szans w starciu z emocjami. A ja pamiętam debatę Terlikowskiego z Karolem Fjałkowskim, starcie dotyczyło racjonalnych dowodów na istnienie Boga. Tymczasem w pewnym momencie pan Tomasz Terlikowski nagle się rozkleił i zaczął opowiadać, jaką to miłość czuje, kiedy patrzy na krzyż. Mówił o tym, wzruszał się, obnażał się, oddawał się we władanie emocjom i nie mógł przestać. Było to tak intymne, że dla mnie, postronnej obserwatorki, niesmaczne i wręcz wstydliwe. Póki co: nad panem Terlikowskim stawiam krzyżyk.
Z moją wiarą w kościół, w religię, jest tak jak z wiarą w świętego Mikołaja. Jak raz zobaczysz, że go nie ma, już nigdy w tę ściemę nie uwierzysz.
A wszystkim, którzy jeszcze nie znają działalności Karola Fjałkowsiego - szczerze polecam.
"Kluczem do zrozumienia działań Kościoła katolickiego jest uświadomienie sobie, że bezwzględnie najważniejszy dla niego jest jego własny interes.
Że katolicka nauka o chrzcie niemowląt, nabożeństwie do Matki Bożej, ofierze Mszy św., sakramencie kapłaństwa itd. dokładnie tak samo wynika z bezwzględnej dbałości przez tę organizację o swój własny interes jak ukrywanie sprawców przestępstw seksualnych."
wtorek, 21 października 2025
MATKA BOSKA GIBSONOWSKA
1. Matka Boża Częstochowska
2. Matka Boża Jasnogórska
3. Matka Boża Ostrobramska
4. Matka Boża Fatimska
5. Matka Boża z Lourdes
6. Matka Boża z Guadalupe
7. Matka Boża Nieustającej Pomocy
8. Matka Boża Szkaplerzna (z Góry Karmel)
9. Matka Boża Kalwaryjska
10. Matka Boża Licheńska
11. Matka Boża Kodeńska
12. Matka Boża Gietrzwałdzka
13. Matka Boża Piekarska
14. Matka Boża Tuchowska
15. Matka Boża Leśniańska
16. Matka Boża Bolesna
17. Matka Boża Różańcowa
18. Matka Boża Zielna
19. Matka Boża Gromniczna
20. Matka Boża Siewna
21. Matka Boża Królowa Polski
22. Matka Boża Zwycięska
23. Matka Boża Uzdrowienia Chorych
24. Matka Boża Dobrej Rady
25. Matka Boża Miłosierdzia
26. Matka Boża Łaskawa
27. Matka Boża Pocieszenia
28. Matka Boża Anielska
29. Matka Boża Zwiastowania
30. Matka Boża Wniebowzięta
31. Matka Boża Królowa Aniołów
32. Matka Boża Opiekunka Rodzin
33. Matka Boża Pięknej Miłości
34. Matka Boża Pokoju
35. Matka Boża Radosna
36. Matka Boża Patronka Dobrej Śmierci
37. Matka Boża Cierpliwie Słuchająca (Rokitno)
38. Matka Boża Pani Słowa (Medjugorie)
39. Matka Boża Królowa Pokoju (Medjugorie)
40. Matka Boża Berdyczowska
41. Matka Boża Berdyczowska
42. Matka Boża Szensztacka
43. Matka Boża Loretańska
44. Matka Boża z La Salette
45. Matka Boża z Knock
46. Matka Boża z Aparecidy
47. Matka Boża z Montserrat
48. Matka Boża z Walsingham
49. Matka Boża z Loreto
50. Matka Boża z La Vang (Wietnam)
51. Matka Boża z Pontmain
52. Matka Boża z Banneux
53. Matka Boża z Beauraing
54. Matka Boża Królowa Pustelników
55. Matka Boża Błogosławionego Macierzyństwa
56. Matka Boża Wychowawczyni
57. Matka Boża Dobrego Początku
58. Matka Boża Dobrego Zasiewu
59. Matka Boża Dobrego Pasterza
60. Matka Boża Dobrego Zdrowia
61. Matka Boża Strażniczka Wiary
62. Matka Boża Sprawiedliwości i Pokoju
63. Matka Boża Nadziei
64. Matka Boża Cudownego Medalika
65. Matka Boża Królowa Różańca Świętego
66. Matka Boża Królowa Apostołów
67. Matka Boża Królowa Świata
68. Matka Boża Królowa Nieba i Ziemi
69. Matka Boża Królowa Proroków
70. Matka Boża Królowa Męczenników
71. Matka Boża Królowa Wszystkich Świętych
72. Matka Boża Patronka Podróżnych
73. Matka Boża Patronka Górników
74. Matka Boża Patronka Rolników
75. Matka Boża Patronka Matki i Dziecka
76. Matka Boża Ucieczka Grzeszników
77. Matka Boża Ucieczka Prześladowanych
78. Matka Boża Ratunku Chrześcijan
79. Matka Boża Wspomożycielka Wiernych
80. Matka Boża Wspomożycielka Sierot
81. Matka Boża Wspomożenie Wiernych (Salesjańska)
82. Matka Boża Patronka Kapłanów
83. Matka Boża Kapłańska
84. Matka Boża Kapliczna
85. Matka Boża Pokorna
86. Matka Boża Czystego Serca
87. Matka Boża Dobrej Nadziei
88. Matka Boża Dobrego Imienia
89. Matka Boża Dobrego Ziarna
90. Matka Boża Dobrego Wychowania
91. Matka Boża Dobrego Czynu
92. Matka Boża Oczekiwania
93. Matka Boża Królowa Polski i Świata
94. Matka Boża Radosnego Spotkania
95. Matka Boża Niezłomnej Nadziei
96. Matka Boża Królowa Różańca
97. Matka Boża Niewiasta Eucharystii
98. Matka Boża Zwiastująca Życie
99. Matka Boża Pełna Łaski
100. Matka Boża Wniebowzięta Królowa Nieba
piątek, 17 października 2025
FABRYKA
FABRYKA
Tego się nie czuje. Nie zauważa się pędu planety, nawet tej własnej. Nawet tej najmniejszej, gdzie horyzont ledwie sięga ścian. Trudno rozpoznać wnętrze fabryki, jeżeli nie słyszy się wycia rozpędzonych maszyn. Niezauważenie pracują ogromne mieszadła, wielkie sita dyskretnie dosypują do dzieży odpowiednio dobrane proporcje mąki, drożdży, soli i czekolady. Nie czuje się ucisku, międlenia, uklepywania do form.
Mam siedem lat i jestem niewidzialna. Przesuwam palcem po podłodze, w szparę między deskami wcieram glut słodkiego kremu zdjętego z kołnierzyka sukienki. Tort, który piekłyśmy z Mamą od bladego ranka, jest smaczny, ale się nie umywa do czekoladek, jakie ciocia Hania przywozi dla nas z Warszawy. Z torebką mieszanki wedlowskiej w garści, z Bajecznym między zębami, z głową na pasiastym chodniku obserwuję spektakl, jaki rozgrywa się wokół stołu - zazwyczaj okrągłego, ale okazyjnie rozkładanego w rozłożysty owal.
Lampa naftowa wykrawa z ciemności kawałeczek świata, wystarczająco duży, żeby nie stracić z oczu tego, co w centrum i wystarczająco mały, żeby bez trudu znaleźć sobie miejsce poza horyzontem zdarzeń, w ciemności. Z mojej pozycji dostrzegam jasne sylwetki sześciu osób. Jest mama, tata, dwóch wujków i dwie ciotki. Płomyk nad nasączonym naftą knotem faluje przy każdym wypowiedzianym słowie, przy każdym toaście, świńskim kawale, sprośnej piosence, przy każdym wybuchu śmiechu.
Na stole stoi butelka wódki. Domyślam się, że to jedna z trzech, jakie od kilku dni zalegają półkę w spiżarni. Rozpoznaję ją po czerwonej kartce. Wódka z czerwoną kartką, kupiona w wiejskiej spółdzielni, jest paskudna. Żeby dało się ją wypić, należy do każdej butelki wlać kilka łyżek miodu, porządnie wymieszać i odstawić do przegryzienia na kilka dni.
Mam siedem lat, ale już wiem, że bimber za okupacji smakował lepiej i mniej bolała po nim głowa. Za przyłapanie chłopa na pędzeniu groziła kulka w łeb, a przecież w tamtych czasach to było jedyne lekarstwo. Jak się krowa wzdęła - wlewało jej się do pyska całą butelkę spirytusu. Krówsko się wzbraniało, ryczało, potem zaczynało bekać i na koniec zdrowiało. I po co miało zdychać w męczarniach? Toteż każdy miał w zapasie kilka butelek bimbru na czarną godzinę.
Kulka w łeb. Czuję mdłości, ale moje ciało nie zwraca tak łatwo pysznych czekoladek. Kulka w łeb - to w tamtych czasach była niemal codzienność. Jednak nie ma takich czasów, w których dało by się żyć tylko zwyczajnie. Zwyczajne życie dobrze znosi trud, jednak dni świąteczne odrastają jak łby smoków z bajek. Nawet za okupacji, od czasu do czasu, zdarzała się taka dziwna, nadzwyczaj jasna, księżycowa noc, kiedy srebrna poświata zalewała pola. A wtedy coś nachodziło na chłopaków we wsi, jakieś zapomniane święto, jakaś utajona młodość, szczeniacka odwaga. Napijali się bimbrem jak muchy, wyciągali konie, bryczki, furmanki, jeździli po drogach, darli się, śpiewali, co ładniejszym pannom zajeżdżali pod chałupy.
Szurały rygle, otwierały się drzwi. Rozbudzeni ludzie wylegali na drogę, niektórzy w samych koszulach, w papuciach, a stary Stasiak przeważnie nawet bez portek. Ależ to była zabawa - jakby nie było całej tej wojny. Bo też w nocy żaden Niemiec nie wyściubił nosa z kwatery. Dni były niemieckie, ale noce polskie.
Niemcy nigdy we wsi bimbru nie znaleźli. Schmidt wiedział jak szukać, żeby niczego nie znaleźć. Robił tyle hałasu, gdy zajeżdżał bryczką na podwórze, tak się guzdrał przy koniach, zanim wszedł do domu, że dziadek zawsze zdążył wszystko uprzątnąć na cacy.
Jednak się wydarzył taki przeklęty dzień: Najpierw zachorowała Mućka, potem Niemcy zajechali nie wiadomo kiedy, dorośli się porozłazili nie wiadomo gdzie, a dzieci siedziały same w domu. Szmidt zajrzał do kuchni, a na stole stała butelka bimbru. Żandarm zatrzymał się w progu, odwrócił się i przykazał Ślązakowi dokładnie sprawdzić sień.
Bo ze Szmidtem jeździł zawsze taki Ślązak, farbowany folksdojcz, pieprzony denuncjator, co to chciał być bardziej sumienny od wszystkich szwabów razem wziętych. Każdy we wsi go nienawidził i bał się jak wściekłego psa. Partyzanci go w końcu rozjechali furmanką, a Niemcy udawali, że wierzą w wypadek. Nie było żadnych konsekwencji. Żandarmom chyba też ulżyło. Dużo później, kiedy już było słychać Ruskich, a Niemcy próbowali uciekać, partyzanci pozwolili Schmidtowi wyjechać, a nawet go wyekwipowali na drogę. Nie wiadomo, jak to się dla niego skończyło.
Ale tamtego przeklętego dnia, kiedy rodzice leczyli Mućkę bimbrem, kiedy przeklęty Ślązak, a może i sam Śmierć szperał w sieni, Szmidt szybko wszedł do kuchni, chwycił butelkę z bimbrem i ukrył na podłodze za nogą od szafki.
Lubię te wieczory, kiedy mam siedem lat, a tata i wujkowie piją wódkę i opowiadają sobie młodość. W uszach mam śmiech, a w żyłach cukier. Kłębuszki papierosowego dymu toczą się nad stołem, rozrastają się w mgławice, wcielają w siebie mniejsze konstelacje i w końcu rozpraszają się, nie dotknąwszy nawet sufitu.
- Czy mogę spać w Moskwiczu? - pytam wujka.
Potem się wlokę w stronę samochodu, ciągnąc po zroszonej trawie ciężką, dziecięcą pierzynę. Oglądam Księżyc, odnajduję Wielki Wóz. Powietrze dzwoni.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




