WYROK, KAWKA.
Kuna przegryzła mi przewody.
Wracałam z salonu z postanowieniem spionizowania naszych domowych, rzekomo bezwzględnych zabójców, zrobienia im w dwuszeregu zbiórki, udzielenia nagany, pouczenia i wysłania z morderczą misją do garażu.
I ten... jakby to powiedzieć... Piłam kawkę i przepraszałam, że tak długo mnie nie było.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz