poniedziałek, 10 grudnia 2018

BANER

Stuk stuk, stuka sobie jesień i przybija mi pod oknem aktualny bilbord, reklamujący deszcz jesienny deszcz. Nie wiem, jakie środki higieniczne są w tych deszczach, że już po pierwszym praniu zmywają z jesieni całe złoto i purpurę. Pominę, proszę Państwa, opis tła typu black and white, w którym dominuje porcelanowy ząb czasu, przeżuwający poczerniałe w kąpieli liście. Pochylę się nad sceną rodzajową, która - być może - ma przykuć uwagę widza. Rower Mietka-Mietka wydaje się być niezgodny z duchem epoki; podobnie sam Mietek-Mietek jest bez wątpienia wczorajszy. Trochę sobie siedzą, trochę leżą, świeżo wykąpani w oddanej przed chwilą do użytku kałuży. Tymczasem dzisiejsze społeczeństwo ma w nosie banery. Odporne na lans i propagandę, zdrowe społeczeństwo wprawnym ruchem palca wybiera przycisk "pomiń reklamę" i szerokim łukiem omija cały ten chłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz