Stuk stuk, stuka sobie jesień i przybija mi pod oknem aktualny bilbord,
reklamujący deszcz jesienny deszcz. Nie wiem, jakie środki higieniczne
są w tych deszczach, że już po pierwszym praniu zmywają z jesieni całe
złoto i purpurę. Pominę, proszę Państwa, opis tła typu black and white, w
którym dominuje porcelanowy ząb czasu, przeżuwający poczerniałe w
kąpieli liście. Pochylę się nad sceną rodzajową, która - być może - ma
przykuć uwagę widza. Rower Mietka-Mietka wydaje się
być niezgodny z duchem epoki; podobnie sam Mietek-Mietek jest bez
wątpienia wczorajszy. Trochę sobie siedzą, trochę leżą, świeżo wykąpani w
oddanej przed chwilą do użytku kałuży. Tymczasem dzisiejsze
społeczeństwo ma w nosie banery. Odporne na lans i propagandę, zdrowe
społeczeństwo wprawnym ruchem palca wybiera przycisk "pomiń reklamę" i
szerokim łukiem omija cały ten chłam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz