środa, 13 maja 2020

DESZCZ

I po deszczu. Przemokniętym jabłoniom otwierają się pąki. Każda ma nektar, zapach i nie istniejącą jeszcze pszczołę. Lśnią jak latarnie, jak anteny, jak usta i oczy dziewczyn, wracających do domu po całym dniu siedzenia na kasie. Wszystkie skierowane w nikłe smużki światła, w rozbryzgi słońca na niebie, w mrugające tu i tam latarnie, w rozpalające się ekrany komórek. Czekasz? Czekam. Czekaj, będę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz