czwartek, 11 czerwca 2020

BURZA

Esy floresy abrakadabra. Manifestacja ciemnej strony nieba: stal, rdza, kilka groźnych pomruków i biblijny potop w skali mikro. Więcej nie pamiętam. Budzi mnie gołąb, kiwająca na mnie z okna wiotka gałązka świtu. Teraz mogę się wygrzebać, wyłuskać, wydostać. Jeszcze tylko łyk kawy, pszczeli taniec w cienistym pokoju. Trzeba się spieszyć, zdążyć, jest późno, najwyższy czas. Wchodzę w mgłę, już rozproszoną, niepewną. Wystarczy lekki oddech, by wprawić ją w panikę. W mgłę wygrzebują się zwierzęta: pancerne jaszczurki, kolorowe ślimaki podobne do cukierków. Słyszę chrzęst miażdżonych przez szczęki muszelek. Poza tym cisza. Nie ma słów, nic się nie wydarza. No właśnie: co mogłoby się wydarzyć?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz