Afera drobiowa. Kurczaki w całej Polsce karmione tłuszczami do produkcji smarów?
Pozwólcie Państwo, że wspomnę tamte gorące czasy przed covidem, kiedy eks-wójt naszej gminy, na własnych rozległych włościach, forsował rozwój przemysłu drobiarskiego, mając na uwadze zawartość własnych kieszeni, zaś w najgłębszym poważaniu następstwa dokuczliwe i groźne dla pospólstwa, począwszy od pól zanieczyszczonych odpadami, przez skażone wody gruntowe i powietrze, po hałas, spękane domy i wiejskie drogi rozjeźdżone przez tiry, o nieodwracalnych zmianach w krajobrazie nie wspominając.
Otóż pewnego gorącego dnia odbyła się w polskim sejmie debata na temat następstw przemysłowej hodowli drobiu. Nie będę Państwa zarzucać szczegółami emocjonalnych wystąpień, które jestem w stanie odtworzyć jedynie z pamięci. Wspomnę jedynie niezapomniane wystąpienie pewnej pani z doktoratem – przedstawicielki światka naukowego Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego w Siedlcach.
Otóż owa przesycona endorfinami pani naukowczyni, wsparta na wypielęgnowanym i nad wyraz eleganckim ramieniu pana rolnika-od-kurnika, przedarła się przez gąszcz fatalizmów, czarnowidztwa i frustracji, serwowanych przez zgromadzone pospólstwo i obwieściła zebranym radosną nowinę: Rodacy! Skończyły się w Polsce lata chude, a rozpoczęły się wyglądane lata tłuste! Lawinowo rośnie spożycie mięsa! My, Polacy, zjadamy ogromne ilości udek, skrzydełek, korpusów i kurzej wątróbki! Chwała i cześć producentom drobiu! Hurraa, hurraa, hurraa!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz