JESZCZE O LALCE
W powieści Prusa, czytanej po latach na nowo, zwróciły moją uwagę, włożone w przemyślenia Wokulskiego, oskarżenia pisarza pod adresem twórczości poetów romantycznych, kościoła, tradycji itd., które to siły uniemożliwiają traktowanie kobiet w sposób podmiotowy. A to cenna część dzieła literackiego, rzeczywiście pominięta w filmie.
W powieści natomiast Prus traktuje mniej spektakularnie sprawę, narzuconego przez w.w.siły, sposobu traktowania mężczyzn przez kobiety. Obserwujemy zachowania i wyciągamy wnioski, a to jest zawsze subiektywne.
Film od początku do końca więzi bohaterów w narzuconych ramach, ale już w serialu bohaterowie podejmują próbę wyzwolenia. Grają wprawdzie znaczonymi kartami, ale mamy świadomość, a nawet pewien rodzaj satysfakcji, że to się należało bufoniastym strażnikom porządku społecznego. Wokulskiemu się prawdopodobnie udało, zyskał przyjaciela, druha od marzeń i nowy sukces finansowy. Izabela pozostała w symbolicznej drodze - mamy tylko nadzieję, że z zawartością kuferka i świadomością wyprowadzenia w pole swoich okupantów jakoś sobie poradzi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz