poniedziałek, 8 stycznia 2024

WSKAŻ JEDNĄ RÓŻNICĘ

 "Trać rozleglej, trać szybciej, ćwicz — wejdzie ci w nawyk
utrata miejsc, nazw, schronień, dokąd chciałeś uciec
lub chociażby się wybrać. Praktykuj te sprawy."
(Elizabeth Bishop, Ta jedna sztuka)

 



 

poniedziałek, 1 stycznia 2024

2024

 

Wszedł Nowy Rok z szampanem i wesołą miną,
Sypnął śniegiem na pola i Hutę Gruszczyno,
Na tych, którzy tańczyli i tych co już spali.
Podziękował tym wszystkim, którzy nie strzelali.
 

 

sobota, 16 grudnia 2023

WYPOCINY SPOD OLSZYNY

Pewien Bóbr spod Huty Gruszczyno
Rzekł do Olchy: -Jesteś twardą dziewczyną,
Chyba wolę
Ściąć Topolę.
-Spływaj! - rzekła Olcha. I spłynął.
 

 

niedziela, 26 listopada 2023

czwartek, 23 listopada 2023

WIERSZYK KOŚLAWY O WIOSCE, W KTÓREJ RZĄDZĄ UPRAWY.

 

Rzekła Ogrodniczka: Skończyło się lato!
Od dzisiaj na stole będzie "na bogato":
Tłuste balerony,
Kiszki, salcesony!
I... zajrzała do folii z zimową sałatą.
 

 

środa, 22 listopada 2023

BIAŁA KOŚĆ

 

Kiedy Balijczyk umiera, na cały rok zakopują go w ziemi. Rok to niewiele czasu, ledwie wystarczy, żeby opróżnić wszystkie skarpety, naciągnąć na kredyt okoliczne banki, wyżebrać kasę od rodziny i znajomych, zamówić u rzemieślników ozdobne platformy, kazać wyrzeźbić straszliwe postaci duchów i wszelkich niewyobrażalnych mieszkańców zaświatów. W umówionym dniu należy zawiadomić całą wieś, sprowadzić rzeźników i kucharzy, na oczach gawiedzi zarżnąć kilka byków i kilka świniaków, rozpalić grille, ugotować gary najlepszego żarcia. Później wystarczy wyciągnąć umarlaka z grobu, wpakować go na platformę, między te rzeźby, złocone potwory, w całą tą krwawicę i rodzinne bogactwo. W końcu podpalić i puścić z dymem cały ten raban, całe to balijskie „zastaw się a postaw się”. Dusza się wciela w człowieka lub zwierzę, wiatr zmiata popiół do oceanu. Rodzina wraca na poletka ryżowe, wierzyciele redagują listy ponaglające.

Tak oto środa zmierza ku końcowi. Siedzę sobie przed monitorem, niczym przed niszczarką do dokumentów, przebieram palcami po klawiaturze i po kawałku wrzucam do matrixa dzisiejszy wykład w naszym prowincjonalnym Domu Kultury. A z każdym wyjętym z pamięci i rozdrobnionym slajdem matrix rozwarstwia się, wybrzusza, odsklepia. Do opisu kremacji sztuka fotografii nadaje się bardziej niż słowa. W płonącym stosie jest jakieś światło, które przebija te wszystkie bandaże, te kokony, te całuny i wydostaje się na zewnątrz. Jak biała kość. Jak życie.