sobota, 23 listopada 2024

PACIOREK

 Zupełnie mnie ten listopad nie dołuje, wręcz przeciwnie. Nareszcie ktoś zajmuje się drogami, zamraża je, ubija i utwardza, uwalnia od letnich wykrotów i wądołów. Można wygrzebać z szuflady zaniedbany licznik kroków, wciągnąć trapery i wejść w znajomy rytm: równe ruchy ramion, rytmiczne uderzenia butów o podłoże.

Wacia wchodziła w trans, posługując się różańcem. Siadała w połowie łóżka. Z pierwszym paciorkiem pojawiało się mamrotanie, po nim rytmiczne kołysanie tułowia w przód i w tył. Kiedy w szparach powiek znikały tęczówki i pojawiały się przekrwione białka – opuszczałam Wacię, zostawiając ją sam na sam z jej Absolutem, który mógł mieć postać Przenajświętszej Panienki, niebieskich obłoków, albo rozpalonego kaflowego pieca – kto to wie.

Mój Absolut kolonizuje mi pamięć niczym jakiś nadzwyczaj żywotny porost. Wystarczy mu pękający opłatek lodu, błysk słońca raz na jakiś czas, kilka rytmicznych ruchów ramion, równych uderzeń butów o podłoże. Wspomnienia pęcznieją i wysypują się z przetrwalników, jak zarodki.

Najlepiej przechowują się rzeczy błahe, marginalne, z pozoru mało ważne. Niekiedy pojawia się myśl o tej intymnej fizjologii, do której w gruncie rzeczy sprowadza się miłość, a wtedy dłoń unosi się i zabawnie układa się na wysokości serca.

Palce wyczuwają jedynie płaski, rozchybotany guzik. Nie szkodzi. Nie muszę czegoś dotknąć, by wierzyć, że to mam.


 

czwartek, 17 października 2024

Z CYKLU: OTO SŁOWO.

 

2 Krl 2
Dwa cuda Elizeusza
 
23 Stamtąd poszedł do Betel5. Kiedy zaś postępował drogą, mali chłopcy wybiegli z miasta i naśmiewali się z niego wzgardliwie, mówiąc do niego: «Przyjdź no, łysku! Przyjdź no, łysku!» 24 On zaś odwrócił się, spojrzał na nich i przeklął ich w imię Pańskie. Wówczas wypadły z lasu dwa niedźwiedzie i rozszarpały spośród nich czterdzieści dwoje dzieci. 25 Stamtąd Elizeusz poszedł na górę Karmel, skąd udał się do Samarii.
 
 
 Cholerna wyobraźnia. Jak tak dalej pójdzie to zostanę wegetarianką.
 

 

środa, 9 października 2024

PORTAL


Słońce zachowuje się jak jakaś gwiazda: ustawia się w portalu, przez krótką chwilę pozuje do zdjęć, a potem spada na łeb na szyję, nie dbając o to, czy ktokolwiek zdąży pomyśleć życzenie. Zaświat długo czekał i chyba zaplanował fajerwerki, bo niebo się zapala i sypią się iskry. I zanim się skończy ten gasnący w oczach spektakl, zanim zamknie się przejście i nastanie ciemność - świat ma kilka sekund, by coś dostrzec, przyjąć, coś utrwalić.

Tego się nie da przewidzieć, zaplanować. Na nic wyprawy, na nic obietnice z katalogów biur podróży, pełne rozświetlonych pejzaży i chmur błękitnych, wyjałowionych z burz i ulewnych deszczy. To, co wstrzymuje oddech - przychodzi bez ostrzeżenia. Cała sztuka to znieruchomieć i przyjąć niedorzeczne szczęście.


 

poniedziałek, 26 sierpnia 2024

KOŃSKIE ZALOTY

Zarżał Koń do Kobyły: Kochanie,
Plan jest taki: na dożynkach w Majdanie
Baba z woza - wraz z chłopem!
A my? Wiśta! Galopem
Pod olszynę! Wytarzamy się w sianie.