Prasują białe sukienki, przymierzają najwyższe słupki, wcierają w płatki uszu olejek o zapachu najnowszej odmiany wiśni - całkowicie odpornej na śmietkę i parch. Potem zbierają się po kilka i przesiadują w tanich kawiarenkach do południa, do zmierzchu, do świtu - nie ma to zresztą żadnego znaczenia. Bezużytecznymi pręcikami mieszają w kielichach bezużyteczny nektar. Niepojęta jest ta cisza, ta całkowita obojętność - szepczą. Przecież za zakrętem stoi setka hangarów - cała pasieka. Przecież muszą się odbywać jakieś loty, choćby szkoleniowe, kryzysowe, ratownicze. Napiszmy skargę do królowej, petycję do tych cholernych trutni z trybunału. Przerwijmy milczenie, przecież jesteśmy dojrzałe, gotowe, mamy prawo do bzykania! Pszczoły do sadów! Żądła na łąki! Bąki do pól! To dopiero początek, niech no tylko zakwitną jabłonie!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz