Dobra pora roku. Sok zmienia się w wino a owoce w dżem. Słodycz zbiera się w szafkach, piwnicach, spiżarniach, radośnie, bez ładu i składu, jak krople potu, papierosowy dym. Spróbuj - kusi Życie i podsuwa mi odkręcony słoik. Powidła pachną słodko, kasztanowo, niedzielnie, ale mój głód schodzi na złą drogę. Ma coś wspólnego z zapachem świeżo zaoranej ziemi, ziarna, polnych kwiatów. Chciałabym biec, siać, plewić, podlewać. Życie uśmiecha się pobłażliwie. Spóźniłaś się - mówi - i przechodzi przeze mnie na wylot.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz