Światełka. Do migotania. Dzień dobry! - wprawia mnie w zdumienie Książę.
Nie jestem gotowa na spotkanie z Księciem. Nie chodzi mi nawet o
perspektywę oślizgłego pocałunku. Mam siano na głowie, a gumowy kalosz,
który grzęźnie w błocie, w niczym nie przypomina złotego pantofelka.
Dużo tu pijawek! - wybija mnie z introspekcji Książę. Głos ma do
złudzenia podobny do Księcia, skrzekliwy i podbarwiony przeciągłym
rechotem. Jednak wbrew woli zauważam, że to nie Książę tak
mnie zagaduje, lecz postać z całkiem innej bajki: prostaczek, samotnik,
największy niezguła, żyjący tu sobie długo i szczęśliwie, z dala od
smoków, pijawek i innych krwiopijców. Przyglądam się przez chwilę jak
rządzi sprawiedliwie swoją puszką piwa i paczką papierosów. Tymczasem
Książę znika na zawsze w świecie pijawek. Już go nie ma i nie będzie. Są
jeszcze światełka - do migotania. Ale to już inna bajka.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz