Słońce staje w portalu, pozwala się przez chwilę podziwiać, a potem spada na łeb na szyję, jak jakaś gwiazda. Świat długo czekał i zdrewniał, więc kiedy się o nie nieśmiało ociera - sypią się iskry. Pola wstrzymuje oddech, cicho, jak najciszej wkłada głowę w zaświat. Gdyby tak się udało wejść w ten gasnący w oczach spektakl, coś zatrzymać, coś utrwalić. Cała sztuka to znieruchomieć i czekać na niedorzeczne szczęście.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz