czwartek, 22 października 2020

ZIELONY PIES

 Są światy, do których jesienią lepiej nie zaglądać.
Drzewa tam skrzypią jak stare wieszaki na kapelusze.
Wiatr posiadł tajemniczą właściwość teleportacji:
pojawia się nie wiadomo gdzie, nie wiadomo skąd,
wnika w ciało jak obcy duch. I nie wiadomo jakim cudem
wszczepia pod skórę lodowe implanty - szorstkie
cząsteczki lęku. Ten świat toczy się na jego wysokości
i tylko dla zmyłki zaczepnie szeleści reklamówką.
Bardziej go obchodzą omiecione przez chłód
kolekcje pajęczyn, niż te dwie głupie kanie,
które mu zwinęłaś tuż pod nosem zielonego psa.
I co, będziesz tak tutaj stać?  Cała nieporuszona
i bardziej samotna niż dotąd. Jedyna Ziemianka
ocalała po ataku kosmitów. Nie potrzebujesz armat,
świeżej miłości, świeżego mięsa, by czuć się
umiarkowanie szczęśliwą. Pewnie odróżniasz
dobro od zła, prawdę od fałszu, nadzieję od złudzeń.
A jednak stoisz i czekasz aż ostatnie wiewiórki
osypią się z drzew. By wiedzieć kiedy się skończy
to wszystko.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz