czwartek, 1 października 2020

POLA I KUFER

Pola ma stary kufer. Czasami, zwłaszcza jesienią, lubi się nad tym kufrem jakoś tak niebezpiecznie nisko pochylić. Jego zawartość jest jak życie Poli: żadnych wielkich skarbów, Bóg wie jakich uniesień. Same drobne elementy: żółta dynia na płocie, niebieska kałuża, czerwona plama na okładce książki, zielona sukienka. I byłoby kolorowo, zwyczajnie i prawdziwie, gdyby nie kleiły się do tych zbiorów wszechobecne cząsteczki brudu: drobne lęki, małe irytacje, krótkie żale, rozczarowania. Łatwo je przepędzić, wystarczy byle podmuch, piórko, byle ścierka. Jeśli jednak Pola na chwilę traci czujność, kiedy im pozwala na nieskrępowane harce – osypują się i zbijają na dnie w pokłady istnych demonów. Już się tam zagnieżdżają, w najciemniejszej czerni, apatia z agresją, depresja, rozgoryczenie. Jeśli się zbyt głęboko nad nimi pochylić, można się zapaść i nie wyściubić nosa aż do śmierci. Tak więc Pola dmucha i wymachuje ścierką, z każdą jesienią, z coraz mniejszym zapałem. Przecież w końcu i tak nadejdzie czas kurzu, który ostatecznie przykryje wszystko. Zniknie pod nim Pola ze swoim kufrem, każda muzealna gablotka i my wszyscy. Nie jesteśmy aż tak ważni.

 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz