piątek, 11 listopada 2022

POMNIK WOLNOŚCI

"Kmiecy synowie [...] mogli liczyć na szybką śmierć. Z pewnością nie na pamięć"- Ka Klakla, "Czerwony las"

 

Ze wszystkich mężczyzn w mojej rodzinie tylko  Dziadek Czesiek był na wojnie. Wojował krótko, zaledwie kilka dni. Wrócił do chałupy przygięty monstrualnym ciężarem przeżyć, w zasranych kalesonach, bez bagnetu. Bagnet został na placu boju, w brzuchu nieznanego chłopca, zapewne również kmiotka, żołnierzyka obcej armii. Uparte milczenie Dziadka o wojnie miało zapewne działać trochę  jak wybielacz, a trochę jak czas, w którym w końcu rozpuści się to wszystko.

Dziadka Cześka nie ma na czarno-białym zdjęciu, pośród dzielnych panów w eleganckich pelisach, prężących się pod świeżo odsłoniętym Pomnikiem Wolności w Hucie Gruszczyno. W drugim rzędzie stoi jego przyszły teść - mój pradziadek Jan, również kmiot z kmiotów, ale pomazaniec Boży, który uniknął wojny. Dzięki szczęściu, ambicji i pracowitości udało mu się zdobyć pokaźny majątek oraz rękę miejscowej szlachcianki, mojej prababci Zofii.

Kamienny pomnik, otoczony betonowym murkiem, był dla nas, miejscowych, atrakcyjnym miejscem wszelkich harców i swawoli. Byliśmy wolni. Bonanza z Grudkoszczakami rozpili w jego cieniu niejedno wino patykiem pisane. Jerek i Stasiek włazili na sam szczyt i tłukli bosymi piętami o napis "Wolność". Po dziesiątkach prób, siniaków i otarć na skórze udało mi się wspiąć na kamienną tablicę, poświęconą pamięci poległych za Ojczyznę.

Pomnik Wolności - mówiliśmy. Wolności? Tylko tyle? Proboszcz Patiopa, nieposkromiony malarz postaci wszystkich świętych, architekt krajobrazu i niewątpliwy spadkobierca kultu jednostki, postanowił zrobić porządek z tą podejrzaną anonimowością. Na szczycie budowli zawisła rzeźba z wąsatą twarzą wodza, nazwisko "Piłsudski" uświetniło tablicę.

Grób Dziadka zarasta trawą. Kilka razy w roku jeździmy tam z nożem. Jest długi i ostry jak bagnet. Czasami wycieramy kurz, który w końcu i tak przykryje to wszystko.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz