Prześladuje mnie ten sen. Przyjrzyj się, mówi, zobacz
jak hipnotyczne jest światło, którym potrafi wybuchnąć
płonąca gazeta. Widzę jak
zwija się do środka suchy liść. Zimny jest popiół,
z którego wygarniam zwęglone litery,
odłamki metalu, serie słów, kości
rzucane nonszalancko na stoliki historii.
W moim bezlitosnym śnie są śmiertelne
nie tylko płatki naskórka, skrawki papieru, włosów, paznokci.
Niekiedy zdarza mi się obudzić, tak jak dzisiaj,
z palcem wskazującym na ekranie smartfona,
z szumem deszczu nad głową, z dziurawym listkiem
przyklejonym do ust. Przejęta nasłuchuję śpiewu bogatek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz