czarne koty to męty uwięzione w ciałku
szklistym oka odpryski siatkówki skrzepy
martwych tkanek wyeksploatowanych
gruczołów łzowych
plastry z krwi
mają się dobrze w jasnym i gładkim
krajobrazie stron na powierzchni kartek
leżą i czekają cierpliwie kiedy zatrzymuję
wzrok na spokojnej frazie
skaczą jak poparzone kiedy i ja skaczę
z wersu na wers potykam się
o szorstki druk z drżeniem serca
sprawdzam zasięg pola widzenia
lekceważę ich wieczny marzec
koci pęd do prokreacji
będę je topić w potokach
suplementów diety witamin i minerałów
w słabnącym świetle od którego bolą oczy

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz