niedziela, 14 maja 2023
wtorek, 25 kwietnia 2023
O BZYKANIU
Budzą się z kurami, z pierwszymi promieniami słońca. Prasują białe sukienki, przymierzają najwyższe słupki, wcierają w płatki uszu olejek o zapachu najnowszej odmiany wiśni - całkowicie odpornej na śmietkę i parch. Potem zbierają się w kwiatostany i przesiadują w tanich kawiarenkach do południa, do zmierzchu, do świtu. Bezużytecznymi pręcikami mieszają w kielichach bezużyteczny nektar. Czekają.
- Niepojęta jest ta cisza, ta całkowita obojętność - szepczą.
- Przerwijmy milczenie - mówią - napiszmy skargę do królowej, petycję do tych cholernych trutni z trybunału. Pszczoły do sadów! Żądła na łąki! Bąki do pól! Przecież jesteśmy dojrzałe, gotowe, mamy prawo do bzykania!
piątek, 21 kwietnia 2023
SEKRETNE ŻYCIE MCHU
Wiosna szast-prast wyskakuje z pościeli i piorunem wciska włącznik, którym zapala się słońce. Biega po rosie, ciska w trawę zmoczoną koszulę w kaczeńce, a z włosów wytrząsa taką ilość robactwa, jaka wpędziłaby w histerię nawet najbardziej doświadczoną szkolną higienistkę.
- Przeziębi się, smarkula - mruczy mech i naciąga na oczy beret z antenką.
niedziela, 16 kwietnia 2023
CZARKI
Olszyny, do których ostatnio uczęszczam, nie są tak
wyrafinowane i wytworne jak tamten
park, w którym po raz pierwszy zobaczyłam
(W miłorzębowych, dystyngowanych parkach
nie ma miejsca dla samic, które
wcześniej czy później wchodzą w te swoje
cykle rozrodcze i wydają na świat
wcześniej czy później wchodzą w te swoje
cykle rozrodcze i wydają na świat
dokuczliwe namiastki owoców
o nieprzyjemnym zapachu,
atrakcyjne jedynie dla much.)
Olszyny są ordynarne: szorstkie, ciężkie i mokre.
Jak zapach, z którym pośród pokrzyw i cierni
obnoszą się ciężarne sarny.
Jak przyssane do ziemi stare kobiety,
wkładające w bruzdy sadzeniaki ziemniaków.
czwartek, 13 kwietnia 2023
wtorek, 28 marca 2023
KOCI TEATR
Czasem myślę naiwnie, że jestem gdzieś sama. Że Stwórca ma akurat wyłączony monitoring, przerwę konserwacyjną, chwilową awarię zasilania. A jeżeli nawet ma mnie na podglądzie, to w samym rogu, w najmniejszym okienku. Że potrzeba by mu okularów, a te zostały na blacie w kuchni, jak sobie wyszedł na chwilę, żeby sobie zrobić rozgrzewającą herbatkę z imbirem.
Tak więc czasem myślę, że jestem gdzieś sama, nawet komórkę mam wyłączoną, żeby mi tu nie pikała jakimś tajnym morsem, nie rozsyłała selfie, nie zdradzała numerów. I tak sobie mogę beztrosko popełniać dowolne faux pas, szurać nogami jak emerytka, pociągać z plastikowego gwinta wodę zaprawioną długą listą E-czegośtam. Potem dowolną ilość razy skręcać w krzaczki bez obaw, że ktoś podejrzy ten intymny proceder, no może kleszcz, ale na niego mam sprej, więc może mi naskoczyć.
OJ TAM, OJ TAM, GOŁA BABA W KLATCE, WIELKIE MI CO!
Może to skrzywienie zawodowe, ale co rzuca mi się w oczy, kiedy przeglądam ten artykuł?
"Uczniów zaprowadziła tam szkoła."
*********************
Przez lata, wychowawczynią klas i nauczycielką biologii będąc, byłam zmuszana do prowadzania uczniów na rekolekcje. Mnie zmuszała dyrekcja, dyrekcję zmuszały siły wyższe (przepisy i nie wiem, co tam jeszcze).
** Chodziliśmy całą szkołą, 2 km, ruchliwą drogą, prowadzącą do centrum. Byłby ktoś chętny do zapewnienia bezpieczeństwa rozbrykanej grupie nastolatków?
** Ktoś podjąłby się dopilnowania kultury języka i właściwych relacji z kolegami z klasy, a zwłaszcza z klas równoległych?
** A może ktoś zdołałby zdekonspirować spiskowców i zapobiec akcji zamknięcia się kilku chłopaków w konfesjonale i wypicia tam butelki wódki?
** A jak byście zareagowali, gdy z ust rekolekcjonisty padają słowa na "k"? Bo koleżanka polonistka wyszła z kościoła, więc ja pilnowałam zachowania uczniów dwóch klas (lekko nie było).
** A gdy rekolekcjonista nie dotrze, więc siostry wyciągają telewizor i na małym ekranie, całą szkołą każą nam oglądać "Pasję"? Gdy niewiele widać i niewiele słychać? Gdy niektórzy uczniowie się w tym czasie leją, inni całują, a nieliczni uważni dostają spazmów, widząc jak krzyżują Jezusa? Co byście zrobili?
**A w dniu, kiedy nie ma żadnych nauk, a jedynie spowiedź? Jak byście dopilnowali pierwszych rozgrzeszonych, żeby nie uciekli z kościoła do domu, albo nie latali wkoło kościoła i nie zaglądali proboszczowi w okna, kiedy wyjść jest kilka, a wszystkie otwarte?
** Zapewniam, że takich "kwiatków" znalazłoby się więcej.
Nasza szkoła próbowała różnych sposobów:
** Były dni wolne od nauki, przeznaczone tylko na rekolekcje.
** Były rekolekcje rano a lekcje skrócone po południu.
** Były rekolekcje w pobliskim domu zakonnym (telewizor).
** Były rekolekcje na sali gimnastycznej.
Żadnej z tych wersji nie chciałabym przeżyć ponownie.
Po przejściu na emeryturę, w wieku 62 lat, z braku innych pomysłów, nauczyłam się niemieckiego na tyle, żeby móc wyjechać na arbajt i zarobić na nowy samochód. Opiekowałam się stetryczałą hitlerówą, która szczyciła się tym, że jej teść był oficerem hitlera. Robota była absorbująca i wymagała rękawiczek, ale powiem Wam, drogie nauczycielki biologii, że bardzo żałuję, że nie przebranżowiłam się wcześniej. I to nie tylko z powodów finansowych.
A tutaj link ku pokrzepieniu duszy:
https://natemat.pl/478100,torun-rekolekcje-kosciol-pw-maksymiliana-kolbego-nagranie
Subskrybuj:
Posty (Atom)





