wtorek, 1 grudnia 2020

POLA I ZNAKI

 Kogoś takiego jak Pola, kto od urodzenia mieszka na swojskiej, skrojonej na jego potrzeby planetce, z butwiejącą trawką, gradową chmurką, szarpiącym włosy wietrzykiem i mulistą rzeczką, łatwo zachwycają wieści z innych światów. Zwłaszcza te pilne, z ostatniej chwili, na każdym pasku, we wszystkich mediach, na czerwono. Jak na przykład o Chang'e 5. Ufoludki, krasnoludki, ścieżki niepojętych, chińskich znaków, skłaniających do zadęcia i patetycznych deklaracji. Sonda przysiada na powierzchni Księżyca i cyka niebieskie focie. Łysy na zdjęciach ma szeroki uśmiech, jakby zamierzał zdobyć świat. A światu chodzi o garstkę kamyków, nieodwracalnie martwych, jak wiele poprzednich.  Pola odwraca głowę i widzi noc. Ma przed sobą pachnący morską bryzą ogarek i cztery wypalone na amen zapałki. Węglowy pył na opuszkach palców. Rozpalającą wyobraźnię czerń. Mnóstwo znaków.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz