"Agresja, alkohol i łamanie prawa łowieckiego. Tak kłusuje przyjaciel Rydzyka i polityków"
"Żegna się przy każdej kapliczce, udaje świętego, który powołuje się na księży i biskupów"
- OnetWiadomościKraj
Nikt się tu nie spodziewa jakiejś apokalipsy, żadnych piekieł, czeluści. Również moje myśli krążą wokół zwyczajnych spraw, czasami ciemnych, jak olszyna, błoto, kretowiska, borsucze nory. Kiedy zauważam, że ktoś szedł przede mną - zwalniam. Dostrzegam atrybuty prawdziwego mężczyzny: odcisk gumiaka na kretowisku, jakieś pety, puszkę po Żubrze.
I naraz w miejscu, gdzie ludzkie ślady krzyżują się z sarnią ścieżką, dobrotliwy świat przenika się ze złowrogim, ciemnym. Żelazna siła przykuwa mnie do ziemi, trzyma mocno, nie pozwala odejść. Potrzeba wielu sekund, wielu szarpnięć, gwałtownych uderzeń serca, żeby zrozumieć, że ktoś zastawił tu sidła. Tropiłam diabła.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz