niedziela, 14 stycznia 2024

Z CYKLU: A U NASZ NA WSI


Sypie śnieg, niezbyt gęsty. Pomarańczowe światła pulsują na dachach piaskarek i spycharek, na drodze tworzy się korowód aut, które częściowo blokują ruch, ale kierowcy pokornie zdejmują nogę z gazu i wzdychają z wyrozumiałością, a nawet z uznaniem, bo przecież pada śnieg, drogowcy się mobilizują, to wszystko dla naszego dobra, wszyscy to rozumiemy i popieramy.

Korowód sunie i znika za zakrętem, ale droga pozostaje biała i grząska. Pługi nie spychają śniegu, piaskarki nie rozsypują piasku. Bo taki śnieżek, to nie śnieżyca, wszystko zaraz i tak samo się roztopi. Można podnieść wyżej łapy spycharek, zamknąć spusty piaskarek. Będzie szybciej i taniej. Ale happening być musi. Czemu służy - do końca nie wiadomo. Czy aby na pewno?
 

czwartek, 11 stycznia 2024

SKARPETA ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA


Pamiętam maturę i uroczystą przysięgę: Nigdy więcej! Od dzisiaj żadnych dat, żadnych królów, bitew i wojen! Jeżeli historia, to "Egipcjanin Sinuhe", "Rzeźnia Numer Pięć" itp. I bym nie sięgnęła po prezentowaną dzisiaj lekturę, bo to historyczna książka-cegła, napisana ponadto przez zdeklarowanego chrześcijanina, gdyby mi jej nie przyniósł Święty Mikołaj. Ale przyniósł i sięgnęłam.
 
Tekst książki dowodzi wielu ciekawych tez, na przykład takiej, że katolicyzm nie mógłby się utrzymać, gdyby nie upadek kultury antycznej i zanik umiejętności czytania Biblii, jak również poddaje w wątpliwość, czy by w ogóle przetrwał, gdyby władcy nie zaprosili do swoich państw kościelnej Inkwizycji.
 
Katolicyzm jest religią wymarzoną do tworzenia "sojuszy tronu z ołtarzem", gdyż jej ideą jest krzewienie posłuszeństwa jako cnoty najwyższej; bronią zaś - umiejętność budowania lęku przed karą za brak posłuszeństwa. Posłuszeństwo i straszenie wiecznym potępieniem. Znamy to, znamy, nie tylko z religii, kto czytał Biblię, ten wie. Tyle że w tym miejscu związki katolicyzmu ze Świętą Księgą znacząco się rozluźniają.
 
Dla takiego laika jak ja, Inkwizycja - to palone na stosach, ku uciesze gawiedzi, dziewczyny z ludu, oskarżone o czary. Tymczasem Święty Urząd nie interesował się plebsem. Niższe warstwy społeczne miały obowiązek uczestniczyć czynnie w obrzędach i sakramentach, ale w dni powszednie, między pańszczyzną a dziesięciną, mogły sobie wierzyć, w co chciały. Starzy bogowie, duchy nieczyste, strzygi i inne pogańskie zjawy mogły miotać nimi bezkarnie po kątach ich kurnych chat. 
 
Ale gdy komuś z możnych tamtego świata zdarzyło się zapomnieć i zjeść w piątek boczek z cebulą? Auć! Niewierny miał już "z górki": więzienie, konfiskata mienia, autodafe (publiczne wyznanie win) wypędzenie, niekiedy stos. Dominikanie, czyli Psy Pana, czyli Inkwizytorzy, mieli doskonały węch i wyćwiczoną umiejętność tropienia bezbożników. I dużo miejsca, za murami klasztorów, na gromadzenie odebranych heretykom dóbr. 
 
Po co Inkwizytorom tyle majątku, tyle ziemi, złota, sreber i łyżek z brylantami? A po co współczesnym biskupom takie wystawne, kapiące złotem pałace?
W odpowiedzi przepiszę kilka danych z książki: "Kosztorys autodafe, które odbyło się 29 marca 1655 roku w Kordobie: Na krzesła, poduszki i baldachimy dla "panów inkwizytorów" wydano 273 326 maravedii, za pozłocenie ich lasek zapłacono 100 606. Drzewo potrzebne do spalenia heretyków kupiono za 1 020 maravedii." Pomyślałam sobie, że tkacze baldachimów i złotnicy od lasek poczynili tego dnia poważny krok na drodze do herezji. Wszak niejeden możny biskup, czy nieostrożny Inkwizytor, już przetarli ten szlak.
 
Autor dowodzi, że Inkwizycja upadła, gdy skończyli się bogacze, których można było nawracać. Ponadto wracała umiejętność czytania. A wraz z Guttenbergiem i jego drukiem, przyszło największe zagrożenie dla Kościoła Katolickiego: na czarnym rynku pojawiła się Biblia.
 
Książka jest gruba, wątków ma wiele. Autor opiera się na stu pięciu źródłach. Dołączam zdjęcie okładki i strony, z której pochodzi cytat. Lektura zajęła mi tydzień. Życzę Państwu powodzenia.

 



wtorek, 9 stycznia 2024

STARY DOBRY NUMER

 

Nightwish  "The Phantom Of The Opera" with lyrics

OJ TAM, OJ TAM

 

Gerlach ma tę zaletę, że o rzeczach trudnych i ważnych potrafi pisać lekko i przystępnie, a lektura jego felietonów jest na tyle strawna, że nadaje się do zagryzania porannej kawusi.

Tymczasem kończę czytać fajną akademicką książkę-cegłę, z której wynika niezbicie, że w krajach katolickich, z zasady(!) czczenie tradycji przedkładane było nad czczenie biblii. Co więcej - samo czytanie Pisma Świętego uznawane było za herezję i zakazane przez wszystkich kolejnych papieży, od Grzegorza VII począwszy, a na Leonie VIII skończywszy. To niemal dziewięć wieków zakazu czytania Biblii pod karą ciężkiej pokuty, wywłaszczenia, wypędzenia, a nawet uwędzenia na stosie, o wyklęciu i wysłaniu do piekła na wieczne potępienie nie wspominając.

P.S. Że też niektórzy tracą czas na przetrząsanie zakurzonych gablotek. Jak czegoś nie wiesz - spytaj wielebnego, on będzie wiedział najlepiej, c'nie?

poniedziałek, 8 stycznia 2024

WSKAŻ JEDNĄ RÓŻNICĘ

 "Trać rozleglej, trać szybciej, ćwicz — wejdzie ci w nawyk
utrata miejsc, nazw, schronień, dokąd chciałeś uciec
lub chociażby się wybrać. Praktykuj te sprawy."
(Elizabeth Bishop, Ta jedna sztuka)

 



 

poniedziałek, 1 stycznia 2024

2024

 

Wszedł Nowy Rok z szampanem i wesołą miną,
Sypnął śniegiem na pola i Hutę Gruszczyno,
Na tych, którzy tańczyli i tych co już spali.
Podziękował tym wszystkim, którzy nie strzelali.