Gerlach ma tę zaletę, że o rzeczach trudnych i ważnych potrafi pisać lekko i przystępnie, a lektura jego felietonów jest na tyle strawna, że nadaje się do zagryzania porannej kawusi.
Tymczasem kończę czytać fajną akademicką książkę-cegłę, z której wynika niezbicie, że w krajach katolickich, z zasady(!) czczenie tradycji przedkładane było nad czczenie biblii. Co więcej - samo czytanie Pisma Świętego uznawane było za herezję i zakazane przez wszystkich kolejnych papieży, od Grzegorza VII począwszy, a na Leonie VIII skończywszy. To niemal dziewięć wieków zakazu czytania Biblii pod karą ciężkiej pokuty, wywłaszczenia, wypędzenia, a nawet uwędzenia na stosie, o wyklęciu i wysłaniu do piekła na wieczne potępienie nie wspominając.
P.S. Że też niektórzy tracą czas na przetrząsanie zakurzonych gablotek. Jak czegoś nie wiesz - spytaj wielebnego, on będzie wiedział najlepiej, c'nie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz