- Wiedzą.
- To czemu wciąż to robią?
- Robią bo mogą. (Ka Klakla - "Łotrzyca")
- Zostawię ją na drzewie na rok – myślę sobie. - W styczniu 2024 sprawdzę, czy oprócz linii Słońca nad widnokręgiem zapisze mi się na emalii jakikolwiek ślad świateł przejeżdżających szosą samochodów.
Pakuję do plecaka pasek oraz klej montażowy i ruszam w poszukiwaniu najlepszego punktu zawieszenia. Zapominam, że jest akurat niedziela, dziesiąta rano, a cienki strumyk pieszych i rowerzystów ciurka do kaplicy na poranną mszę. Idę pod prąd. Wesoło pozdrawiam znajomych, a także nieznajomych - tak na wszelki wypadek, gdyby jednak okazali się znajomymi. Ciekawskiej parze wyjaśniam, co robię z tą puszką i po co przyczepiam ją do drzewa.
Mija godzina. Czekam aż parking przed kościołem opustoszeje, a strumyk praktykujących wiernych ostatecznie wyschnie. Wracam do mojej "kamerki". Chcę użyć dodatkowego paska montażowego. Puszka jest zgnieciona, wieczko oderwane, a papier wyciągnięty i wdeptany w trawę. Nie wiem, co się stało. Chcę wierzyć, że to nic osobistego. Może tylko jakiś spragniony wędrowiec zobaczył puszkę i uwierzył w swoją mannę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz