poniedziałek, 19 lutego 2018

Serce z plecaka

Na nic przysięgi, na nic pozy odpustowego świątka. Nikt nie wierzy, że Jaś znalazł krzemień.
-Prawdziwy krzemień - zapewnia Jaś - chciałem wyrzeźbić grot, ale mi wyszło serce. -To prawda, prawda! - powtarza i przetrząsa plecak.
Ale prawda - jak to ona - tkwi w najtrudniej dostępnych zakamarkach. Nie tak łatwo się do niej dogrzebać, zwłaszcza pod presją bezwzględnego czasu, który zagląda szyderczo przez ramię i powtarza: "skuś baba dziada".
A kiedy wszyscy wracają wreszcie do swoich ważnych spraw i nikt już nie pamięta o krzemieniu Jasia i o całej tej żenadzie, prawda objawia się jak grom, na samym środku mojego biurka i jest piękna.
Serce z kamienia staje się nagle popularne. -Daj mi, daj! - wołają koledzy. -Czy mógłbyś mi je dać? - pytam. Jednak Jaś odmawia. Serce z kamienia pakuje do plecaka. Chce je mieć.
Rozumiem - to tak jak ja.

Dodam jeszcze, że Jaś był uczniem czwartej klasy w zamierzchłych czasach średnich, kiedy istniały już stałe łącza, ale dzieciom nie dano jeszcze do rąk smartfonów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz