Może to odpowiednie miejsce, może najwyższy czas, żeby się wreszcie opowiedzieć. Jednak brak ci słów, dość przenikliwych, wystarczająco łagodnych. Zaczynasz tęsknić za jakimś nowym, niezużytym językiem, którym mógłbyś się posłużyć.
I wtedy natykasz się na wiersz. Druk jest drobny. W zaciszu pokoju płyną proste słowa. Ktoś mówi tak, jak byś chciał, lecz nie umiesz. Mówi do ciebie, w twoim imieniu.
To przejmujące doświadczenie dla kogoś, kto przywykł do samotności.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz