niedziela, 4 lutego 2018

Zachód Słońca nad Wisłą

ujście olśnione
a drzewa składają gałęzie w znak V
jakby słońce miało dowieść że płomień
powraca

potrafię sobie wyobrazić
że siedzisz na powalonym pniu olchy
na lewo przytulna nora bobrów
na prawo popiół po wygasłym ognisku

wiatr w w nieskończoność
wyczesuje zapach dymu

chociaż wieki temu
bezpowrotnie rzuciłam palenie

w wyobraźni wyjmuję ci z ust papierosa
potem się zaciągam
po szczyty płuc
tym co drażni krtań
pustką




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz