ujście olśnione
a drzewa składają gałęzie w znak V
jakby słońce miało dowieść że płomień
powraca
potrafię sobie wyobrazić
że siedzisz na powalonym pniu olchy
na lewo przytulna nora bobrów
na prawo popiół po wygasłym ognisku
wiatr w w nieskończoność
wyczesuje zapach dymu
chociaż wieki temu
bezpowrotnie rzuciłam palenie
w wyobraźni wyjmuję ci z ust papierosa
potem się zaciągam
po szczyty płuc
tym co drażni krtań
pustką
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz