niedziela, 3 stycznia 2021

FOTOPUŁAPKA

 Lis nie istnieje – nie widać go na żadnym z moich zdjęć. Mnie również tam nie ma. A przecież istnieje taka perspektywa, w której bez trudu oglądam siebie, jak brnę przez góry piasku usypane wokół lisich nor. Korzystam z wielu kamer, dowolnej ilości punktów widzenia, patrzę na siebie z każdej ze stron. Dostrzegam równocześnie szczupłą sylwetkę, przygarbione plecy, zmrużone oczy, skupioną, bladą twarz. Jednak nie dla siebie tu jestem, lecz dla lisa. I kiedy nareszcie pojawia się w kadrze, zachwycają mnie czarne tęczówki jego oczu, podziwiam rozświetloną złotem sierść. To wymaga czasu, zmiany kilku ustawień, żeby dostrzec pchłę, rój pcheł, krew na pyszczku, tłustą kurę w brzuchu, tasiemca w jelicie. A wtedy lis podchodzi, układa mi się w zagłębieniu ramion, zasypia.

 


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz