piątek, 16 grudnia 2022

FB *4 STAJENKA

Moje starsze dziecko, czyli mała Iwonka, zrobiło sobie u mamusi przystanek w podróży. Raz na jakiś czas radośnie porzuca rodzinę i przemierza nitkę naszych pięknych autostrad (ze wskazaniem na kulczykówkę) z Gorzowa do Zamościa, gdzie permanentnie dokształca się z USG. Pewnie chce wiedzieć, co widzi, gdy zagląda pacjentowi do brzucha. Nie musi czytać z tęczówek, czy to, co go boli, to kamień w woreczku, czy katar jelit. Trochę się jara, bo szefostwo jej kupiło jakiś wypasiony aparat za jakąś wypasioną kasę. 

Jednak branża medyczna to nieco wyższa warstwa ekonomiczna niż edukacja. Jak chciałam mieć w klasie wysoki stołek, na którym bym mogła przysiadać pod tablicą - musiałam sobie kupić i przyciągnąć z domu. Cierpły mi łydki, kiedy stałam godzinami przed klasą i pierdzieliłam te swoje farmazony. A im bardziej meandrowałam w stronę własnych przemyśleń, tym intensywniej narybek wgapiał się we mnie i sprawiał wrażenie, że uważa. Czasami nawet wdawał się w dyskusję. O!, A propos wigilii. (Co za osiołek tak ustawił program, żeby ewolucjonizm wypadał przed świętami!). Dziewczyna oświadczyła podniesionym tonem, że uważa, iż ktoś, kto nie chodzi do kościoła, a nawet nie pozwala powiesić w swojej klasie krzyża (hehehe, w całej szkole była tylko jedna tak jałowa sala), nie powinien urządzać kolacji wigilijnej, ubierać choinki, śpiewać kolęd. Lubiłam takie zadziory. Rozwinęła się nawet fajna dyskusja o tradycji. Darwin trochę postukiwał w wieko trumny, wołając: hop, hop, ja tu żyję!, ale kto by go tam słuchał, gdy zza ściany dochodził dźwięk gitary księdza i entuzjastyczne: pójdźmy wszyscy do stajenki".

Kuźwa, wróć, chwilowo piszę bloga! Po wyjeździe Iwonki spojrzałam na termometr i się wystraszyłam, że zmarzną mi selery. Wygrzebałam z piasku 11 najdorodniejszych olbrzymów i przerobiłam na sałatki. Nie są tak białe i eleganckie jak sklepowe (ocet jabłkowy jest kolorowy!), ale naprawdę pyszne. W tle włączyłam sobie pierwszego lepszego audiobooka, chciałam czegoś rozrywkowego, ale dobrze napisanego i trafiłam na Millennium. No i w porządku, tam występuje taka jedna malownicza zadziora. A - o ile nie pomyliłam książek - wkrótce znajdzie się druga.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz