Stary ale jary przedstawiciel grupy desperados, rojącej się pod gabinetem zabiegowym, nie zachowuje dystansu:
- Nie chciałem wierzyć w te historie o czipach, ale po drugiej dawce, na świeży jeszcze plaster, przyłożyłem sobie złotówkę. I wie pani, co się stało? Przykleiła się! Dokładnie w miejscu szczepienia. Przykładałem ją potem do innych miejsc na skórze, ale nigdzie się nie trzymała, tylko tam.
Po powrocie, od progu przykładam do plastra złotówkę. Moneta zsuwa się z ramienia i znika gdzieś bez śladu. Strzepuję koc, grzebię szczotką pod sofą. Nic, kamień w wodę, kamfora. Historia jak z horroru, albo co najmniej czarnego humoru. Właściwie mogłabym zajrzeć jeszcze pod stary kredens, ale boję się, że znajdę tam tylko kurz i ową ciemność, w której łatwo się zatopić i – kto wie – może nie wrócić już nigdy do świata z szerokim, błękitnym niebem, po którym od czasu do czasu suną strzępiaste obłoki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz