czwartek, 18 stycznia 2018

Drugi świat

Nigdy nie spotkałam tego czarnego bunkra z pancernymi drzwiami otwieranymi tylko od środka, który zabiera domy do drugiego świata. Wszystko się dzieje niepostrzeżenie, jednego dnia się zakradam, zaglądam, pstrykam, a kiedy wkrótce wracam - pusto, zaorane, zagrabione, ani śladu.
Przypuszczam, że w drugim świecie najlepiej mają się chatynki, które już dość się nacierpiały, dość naprosiły skrzypiącymi głosami o zbawienie od korników, przeciągów i wszelkiego zagrzybienia. W drugim świecie mają widoki niczym apartamentowce. Kiedy chcą, puszczają sobie dymki z komina, a przydrożne kapliczki podają im cappuccino w obtłuczonych kubkach z napisem świeża woda zdrowia doda. Żywią się samymi jaśminami i bzami, a i tak nigdy nie umierają z głodu jak trzeci świat.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz