Dziupla jest pusta. Jeszcze niedawno mieszkał tu czarny lud. Czasami urządzał istną zawieruchę, wypijał flaszkę skwaśniałej deszczówki, nakręcał pozytywkę z kocią muzyką i wybijał rytm, aż leciało próchno. Niekiedy, ciemną nocą, wyciągał z worka słoik przerażonych świetlików. Knuł potem nad starymi mapami, obgryzając w skupieniu brudny pazur. Pewnego dnia zniknął, ot tak, ciach luda w piach. Zapomniał spakować przenikliwe sny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz