Moje okno ma pospolity gust. Otwiera się na najbardziej tandetne
rozrywki. Obserwuje połykanie kul ognia, produkcję różowej waty, czasami gra w bilard kroplami bóg wie czego, łasi się się do kosmyków pierwszej lepszej mgły.
Dzisiaj otwarło się tuż po imprezie, kiedy to skacowane, sine niebo
otrzepywało się z resztek białego konfetti.
Kilka płatków spadło mi na głowę. Osiadły na pajęczynie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz